czwartek, 26 listopada 2015

Wolność słowa nie istnieje naprawdę!

Witajcie kochani. NA wstępnie chciałbym przeprosić za moją ciągłą nieobecność jednak zbliżająca się matura i egzaminy zawodowe nie dają mi spokoju. Zupełnie straciłem czas i chęci na czytanie książek dlatego postaram się Was do końca roku szkolnego zająć czym innym ;) Mam nadzieję, że sprostam własnemu zadaniu i nie walne gafy po raz kolejny.

Dostałem zadanie jakim było napisanie rozprawki z polskiego rozszerzonego. Z racji tego, że lubię pisać długie teksty, nie sprawiło mi to problemu. Chciałbym się z Wami tymi swoimi wypocinami podzielić i usłyszeć od Was na jaką ocenę lub ilość procentów mogę liczyć :)) Praca jest dość kontrowersyjna jak na prace maturalną ale co mi szkodzi- raz się żyję!

       Z każdym rokiem, w naszym otoczeniu przybywa "badaczy literatury". Ich przekonania co do opisanego tekstu muszą być na tyle efektowne, aby czytelnik nie był w stanie zadać jakiegokolwiek pytania. Teresa Walas, autorka "Ku otchłani" stwierdziła, że jest zbyt wielu ludzi odpowiedzialnych za interpretację danego tekstu. Kobieta uważa, że skutkiem tego są zbyt wyolbrzymione formy interpretacji. Jak wiadomo, każdy z nas może zrozumieć tekst inaczej. Nie ma w tym nic złego, jeżeli zachowujemy to dla siebie. Jednak zostanie udostępnionych wiele sprzecznych interpretacji, zaczyna się bój o to, kto jest najbliższy myśli autora. 

        Zastanowić się można nad tym, czy interpretacja cudzych utworów, ma jakikolwiek sens? Może każdy autor po napisaniu swojego utworu powinien wyjaśnić czytelnikowi, jaki przekaz niesie za sobą to co napisał. W gruncie rzeczy wydaje się to absurdalne. Po krótszych przemyśleniach można wywnioskować pewne pozytywy. Gdyby każdy autor na ostatniej stronie, opisał swoje odczucia i głębsze myśli, nie byłoby tych ciągłych "walk" interpretatorów.  Zanim odpowiem jednak na to pytanie konkretnie, wyjawię kilka informacji na dany temat.

       W dzisiejszych czasach, ucząc się w szkole średniej, wymagana jest od nas interpretacja tekstów źródłowych. Oczywiście jest to idealne rozwiązanie, aby obudzić w nas humanistycznego "demona". Dzięki temu, możemy pobudzić swój mózg do głębszego myślenia. Oprócz tego, nasza wyobraźnia zaczyna się z nami bawić i interpretujemy tekst, książkę, wiersz, film, po swojemu. Opisujemy nasze wyobrażenia z radością i przekonaniem. Oddajemy pracę i z utęsknieniem czekamy na (naszym zdaniem) bardzo dobrą ocenę. Radość i euforia słabną wraz z kartką- naszą pracą opadającą na ławkę. Widząc ocenę nie adekwatną do tego co napisaliśmy, podchodzimy czerwoni jak burak do biurka nauczyciela i pytamy :
"Dlaczego dostałem tak niską ocenę?"
Wnet nauczyciel, poddenerwowany naszym pytaniem odpowiada, że nasza interpretacja nie jest zgodna z kluczem egzaminacyjnym. Ziemia się pod nami rozstępuję! W poleceniu wyraźnie napisane było ----> Zinterpretuj <----. To w końcu mam to interpretować według siebie, czy nauczyć się interpretacji każdego człowieka, który maczał w tym palce? To nierealne wymaganie od nas jasnowidzenia w stylu "Co autor miał na myśli?", sprowadza się do " Jak interpretują to ludzie, których słowa ważniejsze są od innych". Czy musimy się na to wszystko godzić? Niestety nie mamy innego wyjścia z tej sytuacji. No chyba, że chcecie zbulwersować egzaminatora i nie zdać matury.

        Kolejnym z żałosnych przykładów również nie jest ukryty. Zapewne każdy wie kim była Wisława Szymborska. Autorka wielu wybitnych tekstów kultury, którymi wszyscy po jej śmierci zaczęli się bardziej fascynować. Powracając jednak do czasów, gdy autorka żyła i tworzyła coraz to nowe utwory, które zdobywały popularność w mgnieniu oka, można zauważyć pewien paradoks. Pewnego razu, Wisława Szymborska znalazła w sobie na tyle odwagi, aby podejść do testu na interpretacje jej własnego utworu. Jak się pewnie każdy domyśla, poszło jej fatalnie. Pomimo tego, że sama stworzyła utwór i wie co miała na myśli pisząc go, okazało się, że jej interpretacja jest sprzeczna ze zdaniem człowieka nie znającego jej nawet osobiście. Oszołomiona wynikiem powiedziała, że pisząc "dzieło" nie miała pojęcia jak jej słowa zostaną z interpretowane. Myślała, że napisała coś prostego, czytelnego dla wszystkich. Wyszło na to, że jakiś obcy człowiek, wie lepiej co sama autorka miała na myśli. 


            Przeraża mnie fakt, że mimo wolności słowa, mamy do czynienia z pewnym naruszeniem. Gdybyśmy mogli mówić i pisać co myślimy, nie potrzebni byliby ludzie "nad wyraz" inteligentni, którzy narzucają nam swoje zdanie. Można by rzec , że mieszkamy w wolnej Polsce. Czy na pewno tak jest? To zostawia wiele do myślenia. Cofamy się do czasów panowania cenzury, tylko w innym wydaniu. 

      Tak samo dzieję się na egzaminie zawodowym w technikum. Z racji obranego kierunku jakim jest gastronomia, oczekuje się od nas umiejętności organizowania imprez okolicznościowych. Właśnie takie zadanie dostałem na dostałem na egzaminie. Przy wyborze talerza głębokiego i łyżki stołowej średniej, do dość dziwnej zupy jaką jest "barszcz ukraiński z makaronem", okazało się, błędem. Przez cztery lata uczyłem się m.in. tego, że w talerzach głębokich podaje się każdą zupę z dodatkiem ( w tym przypadku makaron) podaje się w talerzach głębokich, a zupy kremy i czyste w bulionówkach. Od razu nasuwa mi się pytanie, dlaczego mój wybór jest błędny. Zamiast racjonalnego wytłumaczenia, dostałem odpowiedź porównującą z ciosem w twarz:
"Taka odpowiedź znajduje się w kluczu"

     Czy naprawdę w dzisiejszych czasach wszystko musi się opierać na klucznikach? Czy człowiek  nie może mieć własnego zdania? Czy musimy całe życie być w zamkniętym, ułożonym wcześniej schemacie? 
Moim odbiegającym zapewne od klucza zdaniem, osoby interpretujące tekst źródłowy i narzucającym nam swoje zdanie nie powinni tego robić. W końcu mimo narzekania na władzę wyższą, sami ograniczamy swoje słowa i myśli. Powinniśmy tworzyć wolną Polskę i indywidualizm w jednostce ludzkiej.



To by było na tyle. Dziękuję za uwagę!! :)) Całusy małe większe, mniejsze i duże :D

5 komentarzy:

  1. Wisława Szymborska? To ta nowa premier? :D
    https://www.youtube.com/watch?v=jovajfIRlw0 :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O jaaaa! Nie widziałem tego wcześniej. Patrząc na to, jestem przekonany, że jest to ta Pani Wisława hahaha 😂

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkowicie się z tobą zgadzam. Teraz uczy się uczniów interpretacji danego tekstu, a nie pozwala na przedstawienie własnego zdania o danym utworze. To przykre, bo zamiast uczyć się myśleć, wklepujemy na pamięć słowa kogoś innego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie bywa okrutne. Mam nadzieję,że gdy skończę szkołe, otwarcie będę mówił i pisał co myślę :)

      Usuń
  4. Jakie inne utwory zawarłeś w swojej rozprawce ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz. Jest to dla mnie niezwykła motywacja do dalszego działania ;)