niedziela, 18 stycznia 2015

"Zbaw nas ode złego" - książka

Zanim przejdę do omawiania powieści, chciałbym Was powiadomić, że jeżeli obejrzeliście film, i tak powinniście zapoznać się z książką.

"Zbaw nas ode złego" z pod pióra dwóch pisarzy: Ralpha Sarchie oraz Lisy Collier Cool jest tak jakby nowym życiem każdego czytelnika. Nie wiem w jaki sposób działa to na innych ale mam nadzieję, że podobnie jak na mnie. Akcja powieści rozgrywa się od pierwszej strony. Nie przypuszczałem, że z taką zwinnością połączył akcję z opisem bohaterów. Książka składa się z opowieści gliniarza na temat przebytych egzorcyzmów. I podkreślam. Nie chodzi o jeden rytuał. W tych 400 stronach, mieści się około 28 wydarzeń związanych z demonami! Oprócz tego dochodzą opowieści o innych ważnych sprawach sfery ludzkiego życia. Wiem, że może wydać się Wam to dziwne ale w pewien sposób człowiek, który to napisał (główny bohater) zainspirował mnie aby zmienić swoje życie. W moim przypadku o 360 stopni. Nie potrafię tego wyjaśnić.

Historia została oparta na faktach więc tym bardziej miałem ją ochotę przeczytać. Jednak, gdy zacząłem to robić strach obleciał mnie od stóp do głów. Szczerze powiedziawszy pierwszy raz takie coś miało miejsce. Historie te zamrażają krew w żyłach, a do tego czyta się ze świadomością, że wydarzyło się to naprawdę. To już całkiem powala.

Od młodych lat interesowałem się egzorcyzmami, duchami, demonami i szpitalem psychiatrycznym. Uwielbiam takie opowiadania i historie. Ta książka zawiera wszystko w jednym:
*psychiatryk
*demony
*duchy ludzkie
*oparte na faktach
*bardzo straszne i porażające
Dodatkowo zostały dołączone modlitwy egzorcystyczne mające na celu pokazanie nam jak to wygląda. Jest to dokładnie 50 stron, których muszę przyznać, jeszcze boje się przeczytać...

Jak widzicie, mało tego nie jest! A pomyśleć, że tylko 400 stron dzieli Was od poznania największych dręczących pytań jak i poznania niezwykłych historii ludzi, których uznalibyście za morderców/gwałcicieli/chorych psychicznie.  Strasznie się cieszę, że mogłem ją przeczytać. Nauczyła mnie wiele, wyzwoliła mnie w pewnym sensie i nauczyła jak żyć, aby przeżyć.
Wielu czytających może nie wierzyć w Boga lub demony. Zacytuję jednak gliniarza, który mówi :
"Lecz jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu tych opowieści powie, że uwierzyła w Boga, będę mógł dokończyć ten projekt z uśmiechem. Wiem ,że jeśli jesteś tą osobą, to twoja walka w połowie jest już wygrana."
Możecie wierzyć albo nie, ale mnie zmieniło od środka i od zewnątrz. Mój sposób patrzenia na wszelakie zło bywa od tego momentu różnorodne. Życzę Wam, aby ta lektura nie przestraszyła Was do łez, tylko właśnie wywołała falę przemyśleń i dyskusji ze znajomymi/ rodziną.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego. "Niech Bóg ma w opiece Was wszystkich"


2 komentarze:

  1. czyżby filozofia życia została przewartościowana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie umiem na to odpowiedzieć lecz czuje, że dąży to w stronę religijną ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz. Jest to dla mnie niezwykła motywacja do dalszego działania ;)