czwartek, 22 stycznia 2015

Dawca - Człowiek z wielkim sercem czy głupiec?

        Na pewno spotkaliście osobę na swojej drodze, która stwierdziła, że chce uratować komuś życie.
Co wtedy myślicie? Uważacie tę decyzje za godną uznania i poparcia czy raczej fale goryczy?
Zacznijmy może od tego, czego można zostać dawcą. 
Wyróżniamy 3 najbardziej pomocne rodzaje dawcy:
*Narządów
*krwi
*szpiku

Jestem dawcą Wszystkich wypisanych powyżej! Jestem szalony?
Od jakiegoś czasu, a dokładnie od ukończenia 18 roku życia jestem szczęśliwy. Mogę w końcu uratować czyjeś życie! Niestety nie spotkałem się z samymi pochwałami. Jak wiadomo, są osoby, które uważają to za głupstwo i niedopuszczalną decyzję. No cóż, mogę im tylko powiedzieć, że przecież to ja oddaje siebie, a nie oni. Oprócz tego, jest to mój wybór dlatego nie powinni w nie ingerować. Co ja poradzę. Jestem jaki jestem. Mimo, że w dzieciństwie chorowałem, a szpital był moim drugim domem, postanowiłem tak, a nie inaczej. Jednak nie piszę tego aby opowiadać o sobie tylko uświadomić Was, że to nic złego :)

Dawca narządów czyli inaczej organów. Pobiera się je od żywego lub martwego człowieka. Od żywego wtedy, gdy oddajemy narząd występujący podwójnie w Naszym organizmie i potrafi on bez jednej części funkcjonować. Doskonałym przykładem są nerki. Występują dwie, lecz potrafimy sobie poradzić z jedną. Ta druga zaś, może uratować komuś życie!
Dawca krwi to osoba, od której pobiera się krew w celach leczniczych. Można oddać krew pełną, osocze, krwinki czerwone, białe i płytki krwi. Gdy oddajemy krew pełną, odnawia się ona po dwóch miesiącach i jesteśmy gotowi do kolejnego ofiarowania. Jest to szczególne lekarstwo. Nasza krew to potęga, którą powinniśmy stosować!
Dawca szpiku to osoba, która oddaje komórki macierzyste. Kiedyś było to pobierane z kręgosłupa. Dziś jednak można go uzyskać z biodra lub przy poborze krwi. Z tego powodu, nie trzeba się obawiać ciągłego leżenia w szpitalu na płasko przez 2 dni. Teraz, jedyna dolegliwość to lekki ból biodra lub efekt uboczny przyjmowanych substancji gdy jest możliwość oddania z krwi. Chodzi tu mianowicie o efekt grypy. Nie jest całkiem przyjemny ale to tylko tydzień, a może uratować komuś życie!


Naprawdę nie wiele potrzeba, aby żyło nam się lepiej. 2 godziny spędzone w centrum krwiodawstwa, jeden dzień przy poborze szpiku. Czy to tak wiele? Dla Nas to jeden dzień, dla kogoś całe życie.
Wiele osób mimo wszystko nadal twierdzi, że albo jest to wbrew religii, albo nie chcą dać się pociąć, lub kłuć. Zastanawia mnie tylko jedno. Co byście zrobili gdyby Wasze dziecko lub najbliższa osoba potrzebowała pomocy? Też byście się upierali, że boicie się igły? Nie oddali byście przykładowej nerki, aby Wasz bliski cieszył się życiem? Jeżeli Wasza religia mówi, że krwi nie można oddawać to skażecie dziecko na śmierć? Czy naprawdę musimy być takimi "nobami" zapatrzonymi w samych siebie? A jeżeli Wy, mielibyście świadomość w wieku powiedzmy 15 lat, że życie skończy się lada dzień. Woleli byście umrzeć niż dostać od kogoś krew czy narząd?

Wiem. To jest temat tabu w naszym kraju i za wiele się o nim nie mówi. Ja jednak stawiam czoła wyzwaniom i nie boje się co powiedzą na to inni. Chcę Was po prostu uświadomić, że poglądy religijne, kogoś przekonania, czy strach bólu w żadnym stopniu nie równa się ludzkiemu życiu.
Bóg dał nam życie i chce abyśmy je wykorzystali w pełni. Powinniśmy pomagać jak się tylko da! To od nas, potencjalnych dawców zależy życie miliona ludzi na całym świecie.

Może uznacie ten post za w pewnym stopniu krytykę innych ze względu na swoje poglądy?
Macie po części rację. Nigdy nie pojmę tego typu myślenie, lecz nie zmuszę całego świata do tego aby postępowali dobrodusznie. Ktoś woli siedzieć i oglądając wiadomości, rozczulać się nad chorymi dziećmi, proszę bardzo! Ja jednak wolę działać...

Dziękuję wszystkim za przeczytanie tego dość kontrowersyjnego tekstu. Mam nadzieję, że w żadnym stopniu Was nie uraziłem? Niezależnie od sytuacji, proszę o wyrażenie swojego zdania w komentarzach. Będzie mi miło poczytać, że się zgadzacie jak i dlaczego nie chcecie. Wszystko w życiu mnie interesuję. Pozdrawiam

7 komentarzy:

  1. Ja się nad tym też zastanawiałam... ale jak już to chciałam swoje narządy oddać po swojej śmierci.
    Od taką wizję mam, że "umrę" i obudzę się w trumnie zakopana 2m pod ziemią. Mam klaustrofobię więc nie trudno się domyślić co by się działo... niech mnie spalą... i sobie wezmą co im potrzebne. Będzie pewność, że już się nie obudzę. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy sposób patrzenia na całą sprawę. Mam nieco odmienne zdanie.
    Jestem zapisana w bazie dawców narządów, a w ten czwartek, tj. 29.01., oddaję szpik. To coś wspaniałego, móc uratować komuś życie, a moi przyjaciele i znajomi są ze mną, wspierają i są zdania, że to naprawdę szczytny cel. Do tej pory nie spotkałam się z żadnym odmiennym zdaniem na ten temat i nie wiem, skąd u Ciebie takie wnioski.
    Choć nie powiem, warto było przeczytać Twój punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię ! Dziękuję za subiektywną ocene tego posta. Mam nadzieję, że może znajdziesz coś jeszcze dla siebie na tym blogu. Staram się pokazywać moje odczucia związane z danym tematem, a nie kogoś ;) Z jednej strony zazdroszczę Ci, że możesz oddać szpik. Z drugiej jednak strony jestem przerażony ponieważ kolejna osoba jest w potrzebie... Niech wszystko się uda. Pozdrawiam Ciepło

      Usuń
    2. Rozumiem ;) I dobrze, że pokazujesz swoje odczucia - kolejne poglądy, tym bardziej osoby, które całkowicie nie znam, pomagają spojrzeć na coś z zupełnie innej strony. To ważne, pozwala rozwijać nasze horyzonty.
      Zazdrość, nie jest tu najlepszym słowem, choć dobrze wiem, o co Ci chodzi. Każdy znajdzie swoje pięć minut i wierzę, że również Tobie uda się pomóc, choć wolałabym nie, tak samo jak i wolałabym nie oddawać szpiku - to oznacza, że kolejni są chorzy, kolejni potrzebują tej pomocy... A jaki świat byłby piękniejszy właśnie dla nich, gdyby nie musieli jej potrzebować.
      Oddanie szpiku to dla mnie.. coś oszałamiającego. Czuję, jakbym dostała skrzydeł, mogąc komuś uratować życie. Mnie nie miał kto pomagać i wiem, jaki to ból. Dlatego po swojej chorobie jestem dla drugiego człowieka. W pełni.
      Również dziękuję za odwiedziny na mojej stronie. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  3. Też jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz doskonałe podejście do tego tematu. Na szczęście coraz więcej osób nie boi się zostania dawcami, czy to dawcami szpiku, narządów czy krwi. Ale tak jak zauważyłeś w swoim wpisie, istnieją też tacy, którzy to negują... Chyba nie rozumieją oni jednego, poprzez naszą decyzję możemy uratować komuś zdrowie, a nawet i życie - czyli coś najcenniejszego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz. Jest to dla mnie niezwykła motywacja do dalszego działania ;)