poniedziałek, 6 października 2014

Gwiazd naszych wina (porównanie filmu do książki)

Dziś znalazłem chwilę aby zająć się porównaniem książki do filmu i odwrotnie. Jest to świeża opinia ponieważ jeszcze pamiętam każdy szczegół owej historii. Chciałbym się z Wami nią podzielić dlatego zapraszam do czytania!

Opis filmu:
Hazel i Gus to para nastolatków, których połączyła błyskotliwość, niechęć do tego, co przeciętne i wielka miłość. Ich związek jest wyjątkowy - poznali się na spotkaniu grupy wsparcia dla osób chorych na raka. Hazel ma 17 lat i nadopiekuńczych rodziców, których bardzo kocha, mimo że czasem ją irytują. Z Gusem łączą ją nie tylko podobne doświadczenia związane z chorobą, ale także miłość do książek. Dziewczyna marzy, aby poznać autora ulubionej powieści, Petera van Houtena. Wielokrotnie próbowała nawiązać z nim kontakt, ale bezskutecznie. Wytrwałość Gusa zostaje nagrodzona. Udaje mu się dotrzeć do pisarza i zostaje zaproszony na spotkanie w Amsterdamie. Postanawia zabrać ze sobą Hazel...

Jak wiadomo, najpierw przeczytałem książkę, a później obejrzałem film. Według mnie jest to najlepsza opcja kolejności. Jak wiadomo, ostatnimi czasy jest to najczęściej recenzowana powieść. Ja postanowiłem pójść o krok dalej i porównać ją do filmu który również pozostawił na mnie bliznę.

Film jak to film, wszystkiego z książki nie pokaże. Jest jednak pewna rzecz, która zawsze podoba mnie się w tej formie prezentacji. Mam na myśli inne spojrzenie i przedstawienie danej historii. W końcu to inna osoba stworzyła książkę, a inna film. To co zobaczyłem na ekranie wbiło mnie w fotel! Przyznam się bez bicia. Poryczeć się nie poryczałem ale łezka w oku się kręciła ( na książce ryczałem jak małe dziecko gdy nie dostanie cukierka). Bardzo miło było zobaczyć głównych bohaterów książki, ich mimikę twarzy oraz odegrane role (grali świetnie). Haze... Hazel... Tego imienia chyba nigdy nie zapomnę. Tak bardzo wczułem się w sytuację bohaterów, że nie mogłem pogodzić się z ich losem. W pewnym momencie czułem się jakbym miał Ich cząstkę w sobie. Najbardziej podobało mnie się, gdy dialogi były identyczne jak w książce, gdy moje zapamiętane słowa mogłem powiedzieć razem z nimi w trakcie seansu ;) Co do wersji papierowej nie mam zastrzeżeń. Z resztą, recenzja znajduje się tutaj. Bardzo się cieszę, że miałem możliwość i przeczytania książki i obejrzenia filmu. Dalej żyję emocjami i nie potrafię nawet dokładnie tego wyrazić słowami.

Na koniec bardzo dziękuję za uwagę i liczę na Wasze opinie ;) Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich twardzieli i wrażliwców! Do następnego...

4 komentarze:

  1. Ani nie czytałam, ani nie oglądałam, ale widzę na różnych blogach - również u Ciebie - że ta historia budzi wiele emocji. Na książkę na razie nie mam czasu, ale chyba skuszę się na film. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba i ja się skuszę w wolnej chwili. Nie mam za bardzo czasu i ochoty na czytanie, ale jeśli film mnie zaintryguje to może i przeczytam książkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierze w Ciebie ;) Książka nie należy do grubych, a także bardzo szybko się ją czyta :) Pozdrawiam !

      Usuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz. Jest to dla mnie niezwykła motywacja do dalszego działania ;)