sobota, 14 czerwca 2014

Oskar i pani Róża jako wieczni przyjaciele

Witajcie. Pamiętam czasy gimnazjum kiedy to "Oskar i pani Róża" była w spisie obowiązkowych lektur. Pewnie zastanawiacie się czy ją wtedy przeczytałem. Odpowiedź jest dość bulwersująca. Niestety nie i jakoś do tej pory nie myślałem o niej jako o dobrej powieści. Przyszedł jednak czas kiedy wspomniałem sobie o tej książce i wiedziałem, że jest o chorym chłopcu, który własnie skończył 10 lat. Postanowiłem, że lepiej późno niż wcale i tak własnie sięgnąłem po dzieło.

Nabyłem ją jako wydanie specjalne. Oznacza to, że na początku jest list autora do polskich czytelników. Pisarz postanawia przedstawić nam swoje odczucia w stosunku do tego oto małego bohatera Oskara. Po przeczytaniu utworu wcale mnie to nie zdziwiło!

Chłopak, który jak już wcześniej wspomniałem skończył 10 lat, jest chory na białaczkę. Leży w szpitalu. Rodzice odwiedzają go co niedzielę, lecz nie są oni w jego odczuciu wsparciem tylko niepotrzebnymi istotami w jego życiu. Dzieję się tak dlatego, że boją się poważnie porozmawiać z chłopcem o jego chorobie i jej skutkach. Jest jednak osoba, w której widzi kogoś prawie tak potężnego jak Bóg. Jest to pani Róża. Osoba która zajmuję się dziećmi, a w szczególności poświęca swój czas małemu chłopcu. Proponuję mu aby codziennie pisał list do Boga i prosił o jedno życzenie. Chłopak postanawia posłuchać się swojej wielbicielki.

Książka ta składa się z listów pisanych przez głównego bohatera. Wiele mówi nam o swoich uczuciach, które darzy do poszczególnych osób oraz o sytuacji jaka panuje w szpitalu. Powieść jest zaskakująco cieniutka. Zawiera niespełna 80 stron. Szkoda. Za szybko cała historia się kończy. Jest jednak tak genialna i budząca wewnętrzne pragnienia, że trzeba ją przeczytać. Teraz już się nie dziwie dlaczego jest ona lekturą. Takie książki są potrzebne młodzieży jak i dorosłym ludziom. Bardzo się cieszę, że tknęło mnie aby ją kupić. Przeczytałem ją w niecałą godzinkę i ta chwila wystarczyła aby pozostała ze mną na kilka lat, a może i dłużej. Myślę, że gdy o niej zapomnę choć trochę, sięgnę drugi raz i przeczytam z takim samym zapartym tchem.

O tej powieści można napisać bardzo wiele lecz nie chce abyście przeczytali tylko recenzję lecz także książkę.

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej lektury!

Książka bierze udział w wyzwaniu Klucznik

23 komentarze:

  1. Wspaniała książka! Tyle łez, tyle emocji i myśli po lekturze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, a Pani Róża jest siłaczką, zapaśnikiem- niesamowita kobieta, a rodzice?- cóż jak określił ich główny bohater- tchórze :D Polecam wszystkim, którzy nie lubią książek, po tej na pewno się przekonają do czytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Oskar jest i będzie bohaterem wielu czytelników ;)

      Usuń
  3. Hej, książkę tą czytałam właśnie w gimnazjum, czyli w okresie, w którym lektury były dla mnie "złem koniecznym"...aż trudno jest mi sobie przypomnieć te czasy, w których wręcz stroniłam od książek! Jednak pamiętam, że Oskar i Pani Róża to była za czasów gimnazjum jedna z moich
    ulubionych lektur, która być może w dużym stopniu przyczyniła się do tego, że zaczęłam czytać książki! Ta piękna i poruszająca historia do dziś przetrwała w mojej pamięci i na pewno pozostanie w niej jeszcze długo... Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie lektury zawsze były wcielonym diabłem. Nienawidziłem i można powiedzieć, że zostało mi do dziś powiedzieć, że lektura jest nudna nawet jej nie tknąć. To jest chyba jakiś uraz z dzieciństwa ahahah. Mam nadzieję, że kiedyś jednak się to zmieni ;)

      Usuń
  4. Ja na szczęście pozbyłam się tego urazu i teraz całkowicie inaczej spoglądam na lektury...Jednak do przeczytania niektórych do dziś nie potrafię się przekonać. W końcu uprzedzeń ciężko się pozbyć...Niemniej życzę powodzenia w przezwyciężaniu tego urazu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tę książkę czytałam dwukrotnie i za każdym razem podobała mi się tak samo, a może nawet bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno coś w tym jest że jeżeli czyta się książkę drugi raz, podoba się bardzie. Zwraca się uwagę na zupełnie inne szczegóły, których za pierwszym razem się nie dostrzega ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka wzruszająca i pouczająca....( gimnazjum?? boziu ależ jestem stara:-) )
    Podobnie jak " Mały książe" Antoine de Saint-Exupéry.... wiele prawdy o życiu i umieraniu, przyjaźni w prostej, ale nie prostackiej formie.
    Polecam wszystkie książki Schmitta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak się powoli zaczynam przymierzać do Małego Księcia. To tez była lektura i też jej nie przeczytałem. Czemu ja taki głupi byłem ? Choć w sumie do książek też trzeba dorosnąć i dojrzeć ;)

      Usuń
  8. To jedna z moich najulubieńszych książek w czasach licealnych. Nadal mam do niej wielki sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że u mnie sentyment pozostanie na długo ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam ją w liceum, zresztą przechodziła ona w mojej klasie z rąk do rąk:) Piękna książka, na pewno warto do niej wracać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuje za recenzję, nabralam ogromnej ochoty, by przeczytać tą książkę !:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pisanie recenzji to dla mnie czysta przyjemność. Ciesze się, że sprawiła ona u Ciebie chęć przeczytania tej książki.:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz chyba też nie ma tej książki w wykazie lektur. A szkoda bo wydaje mi się, że powinna być!
    Pozdrawiam http://recenzje-sophie.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem może i lepiej, że nie czytało się jakiejś lektury i powróciło się do niej po latach. Wtedy czytamy, żeby poznać dzieło, a nie z przymusu. Sama jej raczej nie przeczytam, nie lubię się dołować :) A wiem, że bardzo by mnie zasmuciła. Może kiedyś :)

    Pozdrawiam! http://kasiekczyta.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo zasmucenia, naprawdę warto! KSiążka jest fenomenalna :)

      Usuń
  15. ja tej książki miło nie wspominam. historia bardzo wzruszająca i wciągająca, jednak książka, o jakieś 300 stron za krótka, może jak by był bardziej rozwinięta to by min ebardziej poruszyła i wciągnęła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozliwe. I masz rację. Przydałoby się troszkę więcej stron aczkolwiek to lektura, a jak wiadomo, grubością odstrasza młodych czytelników hehe

      Usuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz. Jest to dla mnie niezwykła motywacja do dalszego działania ;)